The third day in Poznań was mainly dedicated to visiting churches. That said, we also made time to walk around the city at a relaxed pace for filming YouTube videos and taking photos. Almost all museums, except for the National Museum we visited at the end, are closed on Sundays. As before, the street trees were turning yellow, reminding us that autumn was well underway.
St. Martin’s Church
Fortunately, the church was just a few minutes’ walk from our hotel, giving us a pleasant and promising start to Day 3. We visited after hearing that its stained glass windows were particularly beautiful, but unfortunately the interior was under renovation. Even so, sunlight streamed through the stained glass and cast colorful reflections onto the floor. We arrived just before Mass began, so we couldn’t stay long. I would love to visit again, but in Poland, once renovation work begins, it often seems to take forever, so it’s hard to say when the church will be fully restored. Still, we were able to catch a glimpse of its beautiful stained glass.
Old Town Market Square
Because our schedule for Day 3 ended up revolving around three churches due to museum opening hours, we took a break and walked around the city to film and take photos. We had already visited this square the previous night, but it showed us a completely different atmosphere during the day. A deep blue sky with slowly drifting cotton-like clouds, and the shadows of the Old Town merchant houses cast onto the cobblestones, created a wonderful contrast. We could also hear the bells of the Old Town Hall, and the square was filled with a distinctly European atmosphere.
St. Wojciech’s Church
We visited this church as well after some prior research, having heard that its interior was particularly atmospheric. The small paths leading to the church and the slightly narrow sloping street had a wonderful ambiance. Although it is not part of the Old Town, the scenery was charming. The church and its interior were just as impressive as we had been told, giving a strong sense of history. Intricate wall paintings, sculptures, and decorations could be seen throughout the small space. From the altar, light streamed in from the entrance and from a window above the organ. Candles were lit along the walls. Among all the places we visited, this church was surely one of the most beautiful.
After spending some time filming, we returned toward the city center and headed for the Fara Church.
This trip will also be featured in an upcoming YouTube video, so stay tuned!
Trzeci dzień w Poznaniu poświęciliśmy głównie zwiedzaniu kościołów. Mimo to znaleźliśmy również czas na spokojne spacery po mieście, aby nagrywać filmy na YouTube i robić zdjęcia. Większość muzeów, poza Muzeum Narodowym, które odwiedziliśmy na końcu dnia, jest w niedziele zamknięta. Jak wcześniej, drzewa przy ulicach miały już żółte liście, co wyraźnie przypominało o jesieni.
Kościół św. Marcina
Na szczęście kościół znajdował się zaledwie kilka minut pieszo od naszego hotelu, co zapewniło nam bardzo dobry początek trzeciego dnia. Odwiedziliśmy go, słysząc wcześniej, że słynie z pięknych witraży, jednak wnętrze było w trakcie remontu. Mimo to światło słoneczne przenikało przez witraże, rzucając kolorowe refleksy na podłogę. Przybyliśmy tuż przed rozpoczęciem mszy, więc nie mogliśmy zostać zbyt długo. Chciałbym odwiedzić to miejsce ponownie, lecz w Polsce remonty często trwają bardzo długo, dlatego trudno powiedzieć, kiedy kościół będzie w pełni ukończony. Mimo wszystko udało nam się zobaczyć przynajmniej fragment jego pięknych witraży.
Rynek Starego Miasta
Ponieważ harmonogram trzeciego dnia – ze względu na godziny otwarcia muzeów – obejmował trzy kościoły, zrobiliśmy sobie przerwę i wybraliśmy się na spacer po mieście, aby filmować i fotografować. Odwiedziliśmy ten plac już poprzedniego wieczoru, ale za dnia prezentował zupełnie inną atmosferę. Intensywnie niebieskie niebo z wolno przesuwającymi się, bawełnianymi chmurami oraz cienie kamienic Starego Miasta rzucone na bruk tworzyły wspaniały kontrast. Słychać było także dzwony ratusza, a całe miejsce było przepełnione typowo europejskim klimatem.
Kościół św. Wojciecha
Ten kościół również odwiedziliśmy po wcześniejszym rozeznaniu, słysząc, że jego wnętrze ma wyjątkową atmosferę. Ścieżki prowadzące do kościoła oraz nieco wąska, wznosząca się ulica miały bardzo przyjemny klimat. Choć nie jest to część Starego Miasta, widoki były naprawdę urokliwe. Sam kościół i jego wnętrze były tak imponujące, jak zapowiadano, i wyraźnie czuć było tu historię. W niewielkiej przestrzeni można było dostrzec misternie wykonane malowidła ścienne, rzeźby i dekoracje. Patrząc od strony ołtarza, światło wpadało przez wejście oraz przez okno nad organami. Na ścianach paliły się świece. Spośród wszystkich odwiedzonych miejsc, ten kościół należał do jednych z najpiękniejszych.
Po chwili spędzonej na filmowaniu wróciliśmy w kierunku centrum miasta i udaliśmy się do Fary.
Ta podróż pojawi się również w nadchodzącym filmie na YouTube, więc bądźcie czujni!
In the late October, we traveled to Poznań, one of Poland’s oldest cities. Ajka was set to travel to Poznań once a month to study art therapy at a school in Poznań, and this trip also coincided with our wedding anniversary on October 26.
Poznań is a city in central Poland that dates back to the 10th century. It is often described as the birthplace of Christianity in Poland and even as the birthplace of the Polish state itself, although it is not actually the oldest city in the country. Historical evidence suggests that a settlement called Calisia (modern-day Kalisz) already existed during the Roman Empire in the 2nd century. Even so, Poznań remains one of Poland’s oldest cities, and in the Middle Ages it is said to have been the first capital of the Polish Kingdom. Despite its long history, Poznań feels surprisingly refined. The historic buildings are well preserved, while the shopping malls, transportation system, and street lighting are modern. Unlike many typical Polish cities, we did not see the bleak, box-shaped apartment blocks characteristic of the socialist era.
We left Szczecin on an InterCity train around 8:30 p.m. and arrived in Poznań shortly after 11:00 p.m. That night, we stayed at a hotel close to the city center.
The following day, while Ajka went to the school, I visited a library in the city (built in the 19th century, with a Neo-Classical exterior and an interior where classical and modern elements coexist), stopped by an antique shop, and then headed to the island where the cathedral is located—Ostrów Tumski. For strategic reasons, this island was originally chosen as a place of settlement. I visited the Museum of Archdiocese and the cathedral, and the fallen leaves on the cobblestone streets were especially beautiful, making the autumn atmosphere unmistakable. Inside the cathedral, it was quite dark, the ceiling was extraordinarily high, and a solemn, almost austere mood filled the space. There were also other places I wanted to visit, such as the Archaeological Museum and Brama Poznania, a cultural center that explains the history of the region, but I didn’t have enough time and decided to leave them for my next visit. The weather was partly sunny during the day, but it rained at night.
Later, I met up with Ajka, and we had dinner, watched a movie, and finally went to the Market Square in the Old Town, illuminated by streetlights. I had already visited this square about three times before, but when it rains, the wet pavement makes it look even more beautiful. The square is not overly large, the buildings are neatly arranged, and fountains with sculptures are lit up at night. For me, it may be the most beautiful square in all of Poland. That said, my shoes were damaged, water seeped in, and I returned to the hotel with wet feet.
Pod koniec października wybraliśmy się do Poznania, jednego z najstarszych miast w Polsce. Ajka miała zacząć jeździć do Poznania raz w miesiącu, aby studiować arteterapię w jednej z tamtejszych szkół, a ta podróż zbiegła się również z naszą rocznicą ślubu, przypadającą 26 października.
Poznań to miasto w środkowej Polsce, którego historia sięga X wieku. Często określa się je jako kolebkę chrześcijaństwa w Polsce, a nawet jako miejsce narodzin państwa polskiego, choć w rzeczywistości nie jest ono najstarszym miastem w kraju. Źródła historyczne wskazują, że osada o nazwie Calisia (dzisiejszy Kalisz) istniała już w czasach Cesarstwa Rzymskiego, w II wieku. Mimo to Poznań pozostaje jednym z najstarszych miast Polski i uważa się, że w średniowieczu był pierwszą stolicą Królestwa Polskiego. Pomimo swojej długiej historii, miasto sprawia zaskakująco eleganckie wrażenie. Zabytkowe budynki są dobrze zachowane, a jednocześnie centra handlowe, transport publiczny i oświetlenie uliczne są nowoczesne. W przeciwieństwie do wielu typowych polskich miast, nie widzieliśmy tu ponurych, klockowatych bloków mieszkalnych charakterystycznych dla epoki socjalizmu.
Ze Szczecina wyjechaliśmy pociągiem InterCity około godziny 20:30 i dotarliśmy do Poznania tuż po 23:00. Tę noc spędziliśmy w hotelu położonym blisko centrum miasta.
Następnego dnia, gdy Ajka była w szkole, ja odwiedziłem miejską bibliotekę (zbudowaną w XIX wieku, o neoklasycystycznej fasadzie i wnętrzu, w którym współistnieją elementy klasyczne i nowoczesne), zajrzałem do sklepu z antykami, a następnie udałem się na wyspę, na której znajduje się katedra — Ostrów Tumski. Ze względów strategicznych wyspa ta została pierwotnie wybrana jako miejsce osadnictwa. Odwiedziłem Muzeum Archidiecezjalne oraz katedrę; opadłe liście na brukowanych uliczkach były wyjątkowo piękne i doskonale oddawały jesienny klimat. Wnętrze katedry było dość ciemne, sufit niezwykle wysoki, a całą przestrzeń wypełniała podniosła, niemal surowa atmosfera. Chciałem również zobaczyć inne miejsca, takie jak Muzeum Archeologiczne czy Bramę Poznania — centrum kultury opowiadające o historii regionu — jednak zabrakło mi czasu i postanowiłem zostawić je na kolejną wizytę. W ciągu dnia pogoda była częściowo słoneczna, lecz wieczorem zaczął padać deszcz.
Później spotkałem się z Ajką; zjedliśmy kolację, obejrzeliśmy film, a na koniec udaliśmy się na Stary Rynek, oświetlony latarniami. Byłem już na tym placu około trzech razy, ale gdy pada deszcz, mokry bruk sprawia, że wygląda on jeszcze piękniej. Rynek nie jest zbyt duży, budynki są harmonijnie rozmieszczone, a fontanny z rzeźbami są nocą podświetlone. Dla mnie może to być najpiękniejszy rynek w całej Polsce. Niestety moje buty przemokły, woda dostała się do środka i wróciłem do hotelu z mokrymi stopami.
Hello readers. I have started a YouTube channel. I’d appreciate your support by watching the video, subscribing, and liking it. Watching the video can give life to the contents of this blog. In the first video I would like you enjoy seeing the city of Szczecin just before Christmas. This is the link for the YouTube video: https://youtu.be/EwIs11uk __4k
PL
Witam czytelników. Założyłem kanał na YouTube. Będę wdzięczny za wsparcie poprzez obejrzenie filmu, subskrypcję i polubienie. Obejrzenie filmu może ożywić treść tego bloga. W pierwszym filmie chciałbym, abyście mogli zobaczyć Szczecin tuż przed świętami Bożego Narodzenia. To jest łącze do filmu na YouTube: https://youtu.be/EwIs11u__4k
I left the castle (A) and walked in the opposite direction to the river, to the city centre. Walking for 300m, an old baroque gate appears on the right-hand side. It is said to have been built in the 18th century. Having built during the time of Prusy, the exterior wall of the gate has very elaborated carvings with the motifs of eagles and other patterns. In fact the public arts here in Szczecin often depict eagles or the similar imaginary animal motifs. Behind the gate you can see an open public space with slopes (a lot of young people play with a skateboard or a sled when it snows) and the concert hall, which was mentioned in the last episode. Beneath this open space is a museum with the theme of the modern history of Szczecin.
Following the same street, you will find a large shopping mall (There are a variety of shops such as fashion, cosmetics, foods etc. It is great that there is a food court and toilets). Turning the corner of the shopping mall left and following corner right, and proceeding Bogurodzicy Street, a church (C) will appear. As there are so many churches in Poland you might think it is just another church, but it’s not. I am sure when you see inside St. Jone Church, you will be amazed to see the very beautiful stained glass windows and the dark blue ceiling shining gold stars are depicted. And that are not all. The sculptures depicting apostles also attract your attention. The Saturday’s mass finishes at about 7 pm. As I wanted to photograph, I arrived at about 18:30 and freely photographed the interiors after the mass for a short time. The church is beautiful, however, it is not easy to take good photos as there are obstacles before the stained glass windows such as lamps and a part of a column.
Turning left the same street as we had followed up to the church and walking through the shopping mall mentioned before, I headed for the area marked as “D” on the map above. What we see on Aleja Papieża Jana Pawła II Street are the 19th to early 20th century style buildings* (the ground level is shops and the upstairs are probably apartments), the cafes and restaurants as well as the chains of the fountain in the middle of the street. Either you go straight all the way or turn left at the following roundabout, you see similar rows of buildings and some of them are newly built as a part of the urban development.
Buildings built by reevaluating ancient Greek Columns or decorations/reliefs (e.g. triangular pediments). In my impression they tend to be large. In Szczecin we often see 4 to 5 storey apartment buildings alongside the streets
Particularly the cityscape around the second roundabout is said to have been built inspired by the that of Paris. This area is not particularly a tourism attraction or called a “historical district (or old town)”, however, it is one of the most beautiful areas in Szczecin. In fact our new house is close there.
Opuściłem zamek (A) i poszedłem w kierunku przeciwnym do rzeki, do centrum miasta. Idąc przez 300 m, po prawej stronie pojawia się stara barokowa brama. Mówi się, że została zbudowana w XVIII wieku. Zbudowana w czasach Prus, zewnętrzna ściana bramy ma bardzo wyszukane rzeźbienia z motywami orłów i innych wzorów. W rzeczywistości sztuka publiczna w Szczecinie często przedstawia orły lub podobne wyimaginowane motywy zwierzęce. Za bramą można zobaczyć otwartą przestrzeń publiczną ze stokami (wielu młodych ludzi bawi się na deskorolce lub sankach, gdy pada śnieg) oraz salę koncertową, o której wspomniano w ostatnim odcinku. Pod tą otwartą przestrzenią znajduje się muzeum poświęcone współczesnej historii Szczecina.
Idąc tą samą ulicą, można znaleźć duże centrum handlowe (są tam różne sklepy, takie jak moda, kosmetyki, żywność itp. Świetne jest to, że jest tam food court i toalety). Skręcając za rogiem centrum handlowego w lewo i za rogiem w prawo, idąc ulicą Bogurodzicy, pojawi się kościół (C). Ponieważ w Polsce jest tak wiele kościołów, można by pomyśleć, że to tylko kolejny kościół, ale tak nie jest. Jestem pewien, że kiedy zobaczysz wnętrze kościoła św. Jonasza, będziesz zdumiony, widząc bardzo piękne witraże i ciemnoniebieski sufit z błyszczącymi złotymi gwiazdami. A to jeszcze nie wszystko. Uwagę przyciągają również rzeźby przedstawiające apostołów. Sobotnia msza kończy się około godziny 19-tej. Ponieważ chciałem fotografować, przybyłem około 18:30 i swobodnie fotografowałem wnętrza po mszy przez krótki czas. Kościół jest piękny, jednak nie jest łatwo zrobić dobre zdjęcia, ponieważ przed witrażami znajdują się przeszkody w postaci lamp i części kolumny.
Skręcając w lewo w tę samą ulicę, którą podążaliśmy do kościoła i przechodząc przez wspomniane wcześniej centrum handlowe, skierowałem się do obszaru oznaczonego jako „D” na powyższej mapie. To, co widzimy na Alei Papieża Jana Pawła II, to budynki w stylu od XIX do początku XX wieku* (na parterze znajdują się sklepy, a na piętrze prawdopodobnie mieszkania), kawiarnie i restauracje, a także łańcuchy fontanny na środku ulicy. Idąc cały czas prosto lub skręcając w lewo na następnym rondzie, można zobaczyć podobne rzędy budynków, a niektóre z nich są nowo wybudowane w ramach rozwoju miasta.
Budynki zbudowane w oparciu o starożytne greckie kolumny lub dekoracje/reliefy (np. trójkątne frontony). W moim odczuciu są one zazwyczaj duże. W Szczecinie często widzimy 4-5 piętrowe budynki mieszkalne wzdłuż ulic
Szczególnie krajobraz wokół drugiego ronda jest podobno inspirowany Paryżem. Obszar ten nie jest szczególnie atrakcyjny turystycznie ani nazywany „historyczną dzielnicą (lub starym miastem)”, jednak jest to jeden z najpiękniejszych obszarów Szczecina. W rzeczywistości nasz nowy dom znajduje się w pobliżu.
This blog post is written in Japanese, English and Polish. You are welcomed to visit my website, Bluemoment Images. The stories mention the areas A to D on the map.
7月の中旬は、アイカがベトナムへ旅行ということで、私はシュチェチンに残り、観光客に戻った感覚で景色を見て歩くことにしました。ご覧の景色はシュチェチン城(Ducal Castle of Szczecin)の塔の上から見た城とその周りの景色です。実はこの企画は5月頃から考えていましたが、引っ越しの準備やら天候不順、仕事、旅行やらで気が付けば7月になっていました。シュチェチン城は1346年に最初建立され、破壊と修復を繰り返し、現在見られるほとんどの部分は1958年から1980年にかけて建てられた様です。ただ、中央下の赤茶色をしたレンガの部分は風化しているため、かなり昔からあったのかもしれません。お城の正面にある大きな時計は見ての通り、18世紀と19世紀に作られたもののようです。また、この塔に上る前、かつての土台の部分がガラスの床越しに見えました。これまで他の都市の城や史跡について多く触れてきましたが、シュチェチンにもこのような歴史のある立派な建造物があるのです。2つの中庭があり、かなり大きな城と言えます。
In mid-July, as Aika was travelling to Vietnam and I stayed at Szczecin, I decided to view the city scape of Szczecin and walk around there, like I become a tourist again. The views you see on the photos are the castle and its surrounding areas seen from the top of the tower of the Ducal Castle of Szczecin. I had actually been thinking about this project since May, but due to the preparation for our relocation, bad weather (I need it be sunny), the work and travelling, I realised that it had been already July. Szczecin Castle was first built in 1346, and after its repeated destructions and restorations, most of the parts that can be seen today were built between 1958 and 1980. However, the reddish-brown brickwork in the lower centre is weathered and might have been there since the old time. The large clock at the front of the castle, as can be seen, appears to date from the 18th and 19th centuries. Also, I saw something like foundation stones beneath the glass floor before getting up to this tower, I have written much about the castles and historic sites in other cities, but Szczecin also has such a great architecture with a long history – with two courtyards, it is quite a large castle.
W połowie lipca, kiedy Aika podróżowała do Wietnamu, a ja zatrzymałem się w Szczecinie, postanowiłem zobaczyć panoramę miasta i pospacerować po nim, jakbym znów stał się turystą. Widoki, które widzisz na zdjęciach, to zamek i jego okolice widziane ze szczytu wieży Zamku Książęcego w Szczecinie. Tak naprawdę myślałem o tym projekcie od maja, ale ze względu na przygotowania do naszej przeprowadzki, złą pogodę (potrzebuję słońca), pracę i podróże, zdałem sobie sprawę, że to już lipiec. Szczeciński zamek został po raz pierwszy zbudowany w 1346 roku, a po jego wielokrotnych zniszczeniach i odbudowach większość części, które można dziś zobaczyć, została zbudowana w latach 1958-1980. Jednak czerwono-brązowe cegły w dolnej części są zwietrzałe i mogły tam być od dawien dawna. Duży zegar z przodu zamku, jak widać, wydaje się pochodzić z XVIII i XIX wieku. Widziałem również coś w rodzaju kamieni węgielnych pod szklaną podłogą przed wejściem na tę wieżę, pisałem wiele o zamkach i zabytkach w innych miastach, ale Szczecin ma również tak wspaniałą architekturę z długą historią – z dwoma dziedzińcami, jest to dość duży zamek.
This is the view from castke tower looking down towards A. The white building catches our eyes. That is a concert hall (Szczecin Philharmonic), which I mentioned in the episode in April. It was built in 2014 by a Spanish architectural firm and won a European architecture award the following year. Not a few locals are critical of it. But when looking closely, you can see that it is a masterpiece which combines the outlook of medieval merchant’s houses and a modern building. At night, it is lit up from the inside in various colours. Behind the concert hall are two high-rise buildings, that are rare in Szczecin. The building in the front is occupied by hotels, cafés and offices, and the smart building behind it is occupied mainly by flats with swimming pools. The overall landscape also shows a mix of different architectural styles and historical ares, which is also one of the characteristics of Szczecin. The apartment blocks on the left in the distance on the last photo were probably built in the 1960s. For me it is strange that the apartment block is in the centre of the city centre. Nowadays average Polish people live outside the city with nature, but Ajka saids long time ago the city center was quiet and “more suitable” to live. But to me living in today’s city center of Szczecin would not be a problem at all….
To widok z wieży Castke w kierunku A. Nasz wzrok przykuwa biały budynek. To sala koncertowa (Filharmonia Szczecińska), o której wspominałem w kwietniowym odcinku. Został zbudowany w 2014 roku przez hiszpańską firmę architektoniczną i zdobył europejską nagrodę architektoniczną w następnym roku. Niewielu mieszkańców jest wobec niego krytycznych. Ale gdy przyjrzeć się bliżej, widać, że jest to arcydzieło, które łączy w sobie wygląd średniowiecznych domów kupieckich i nowoczesnego budynku. W nocy jest podświetlony od wewnątrz na różne kolory. Za salą koncertową znajdują się dwa wieżowce, które są rzadkością w Szczecinie. Budynek z przodu zajmują hotele, kawiarnie i biura, a elegancki budynek za nim zajmują głównie mieszkania z basenami. Ogólny krajobraz pokazuje również mieszankę różnych stylów architektonicznych i obszarów historycznych, co jest również jedną z cech charakterystycznych Szczecina. Bloki mieszkalne po lewej stronie w oddali na ostatnim zdjęciu zostały prawdopodobnie zbudowane w latach 60-tych. Dla mnie to dziwne, że blok mieszkalny znajduje się w centrum miasta. W dzisiejszych czasach przeciętni Polacy mieszkają poza miastem z naturą, ale Ajka powiedziała, że dawno temu centrum miasta było ciche i „bardziej odpowiednie” do życia. Ale dla mnie mieszkanie w dzisiejszym centrum Szczecina nie byłoby żadnym problemem….
Now, let’s look in the direction of B and will see a tourist attraction on the far left of the second image, called Chrobry Embankment (a black roof and a steeple are there). There are a building from the early 20th century, now a museum and government immigration office, as well as a viewing platform with fountains and statues. The reddish-brown roofs slanting off to the right are the Maritime University. In the centre above you can see a lot of cranes, and across the river to the right you can see a large white building. That area is the entrance to the port of Szczecin. The Japanese might not be familiar to a port in the river, but it is very much possible in Europe. The second photo shows a summer theme park called Holiday Park (marked by the Ferris wheel) and Szczecin Port. The black building on the far right (to the right of Ferris wheel) is the Maritime Museum (Morskie Centrum Nauki), which was built last year. The area marked D on the map is old town. For this area I will write about it at another time.
Teraz spójrzmy w kierunku B, a zobaczymy atrakcję turystyczną po lewej stronie drugiego zdjęcia, zwaną Wałami Chrobrego (jest tam czarny dach i wieża). Znajduje się tam budynek z początku XX wieku, obecnie muzeum i rządowy urząd imigracyjny, a także platforma widokowa z fontannami i posągami. Czerwono-brązowe dachy skośne po prawej stronie to Akademia Morska. W centrum powyżej widać wiele dźwigów, a po drugiej stronie rzeki po prawej stronie widać duży biały budynek. Obszar ten jest wejściem do portu w Szczecinie. W Japonii port w rzece może nie być znany, ale w Europie jest to jak najbardziej możliwe. Drugie zdjęcie przedstawia letni park rozrywki o nazwie Holiday Park (oznaczony diabelskim młynem) i port w Szczecinie. Czarny budynek po prawej stronie (na prawo od diabelskiego młyna) to Muzeum Morskie (Morskie Centrum Nauki), które zostało zbudowane w zeszłym roku. Obszar oznaczony na mapie literą D to Stare Miasto. O tym obszarze napiszę innym razem.
Now that we have finished viewing Szczecin, we go down to ground level. The famous elements here are the courtyard and the 18th-century gate. From the courtyard, you can see beautiful walls and arches, and there is a historical clock as mentioned before. At the end of the year we see Christnas illuminations at this courtyard.
This concludes our visit to Szczecin Castle. There is a small souvenir shop about one block outside the castle. I have shopped there several times. I think this is one of a few souvenir shops in Szczecin.
Teraz, gdy skończyliśmy oglądać Szczecin, schodzimy na poziom gruntu. Słynnymi elementami są tutaj dziedziniec i XVIII-wieczna brama. Z dziedzińca można zobaczyć piękne mury i łuki, a także zabytkowy zegar, jak wspomniano wcześniej. Pod koniec roku na tym dziedzińcu widzimy iluminacje bożonarodzeniowe.
Na tym kończy się nasza wizyta w szczecińskim zamku. Około jednej przecznicy przed zamkiem znajduje się mały sklep z pamiątkami. Robiłem tam zakupy kilka razy. Myślę, że jest to jeden z kilku sklepów z pamiątkami w Szczecinie.
We order some of the vegetables and fruits online from organic farmers.
In February and March we had red Italian blood oranges delivered from Italy every week. Perhaps because we are not too far from Italy and the fruits are delivered fresh, such oranges were available for orders. I have never felt blood oranges were so close to my everyday life as to holding them in the kitchen. After squeezing them, the result was the red juice as seen in the photos at the top.
I met blood oranges, if my memory is correct, around the early 90’s, during which I visited Italian restaurants with my family from time to time. I was amazed to find blood orange juice was completely different from usual orange juice in its flavour, depth, sweetness and taste.
As a result of a series of happenings such as escalation of my English learning, love of fine arts/museums Europe and travelling being put together like pieces of a puzzle, I ended up travelling in Italy. During the 4 years at the university each year I visited England and Italy 3 times. During the 90’s I was obsessed with the Italian painter, Michelangelo Merisi da Caravaggio and visited Milan, Florence Rome, Vicenza, Naples and Sicily as well. Particularly the trip from Vienna to through Italy to Syracuse will stay in my mind as a memory.
During my visit to Italy, aside from visiting museums, old town and churches/cathedrals, what I always did was buying blood orange juice in a brick pack. You might sometimes not find this juice at a restaurant but I believe you will always find it at a supermarket.
Between 2012 and 2018 I visited Rome, Naples, Venice, Florence, Plato, Siena, Turin and Vicenza. The big cities offer great arts in Italy, but at the same time I became tired of the long queues when waiting for the entries into the facilities, large crowds and poor public safety particularly on the underground trains. So, gradually I shifted my interest to Nordic countries and the Netherlands that offer more relaxing moods. Also I sought the peaceful moments in the Dutch paintings, the beaches of North Sea, the sunsets on the beaches, the scenery and calmness of Finland, and Finnish designs.
However, last year I jointed with Ajka for my first time a tour in Sicily from a Polish company, staying at Sicily’s North Eastern town, Brolo. That was my return to Italy after about 5 years. While having visited tourism cities such as Syracuse, Taormina, Palermo, what impressed me were the beautiful sea of Brolo, the mediterranean flowers, the hills and the blood orange juice we had there as well as Spaghetti with sardine. I felt like I saw a new aspect of Italy.
Niektóre warzywa i owoce zamawiamy online od rolników ekologicznych.
W lutym i marcu co tydzień dostawaliśmy z Włoch czerwone włoskie pomarańcze. Być może dlatego, że nie jesteśmy zbyt daleko od Włoch, a owoce są dostarczane świeże, takie pomarańcze były dostępne na zamówienie. Nigdy nie czułem, że krwiste pomarańcze są tak blisko mojego codziennego życia, jak trzymanie ich w kuchni. Po ich wyciśnięciu otrzymałem czerwony sok widoczny na zdjęciach na górze.
Krwawe pomarańcze poznałem, o ile mnie pamięć nie myli, na początku lat 90-tych, kiedy to od czasu do czasu odwiedzałem z rodziną włoskie restauracje. Byłem zdumiony, gdy odkryłem, że sok z krwistych pomarańczy całkowicie różni się od zwykłego soku pomarańczowego pod względem aromatu, głębi, słodyczy i smaku.
W wyniku serii wydarzeń, takich jak eskalacja mojej nauki angielskiego, zamiłowanie do sztuk pięknych / muzeów Europy i podróżowanie, które zostały złożone jak kawałki układanki, skończyłem podróżując po Włoszech. Podczas 4 lat na uniwersytecie każdego roku odwiedzałem Anglię i Włochy 3 razy. W latach 90-tych miałam obsesję na punkcie włoskiego malarza Michelangelo Merisi da Caravaggio i odwiedziłam Mediolan, Florencję, Rzym, Vicenzę, Neapol i Sycylię. Szczególnie podróż z Wiednia przez Włochy do Syrakuz pozostanie w mojej pamięci jako wspomnienie.
Podczas mojej wizyty we Włoszech, oprócz zwiedzania muzeów, starego miasta i kościołów/katedr, zawsze kupowałem sok z krwistych pomarańczy w opakowaniu w kształcie cegły. Czasami możesz nie znaleźć tego soku w restauracji, ale wierzę, że zawsze znajdziesz go w supermarkecie.
W latach 2012-2018 odwiedziłem Rzym, Neapol, Wenecję, Florencję, Platon, Sienę, Turyn i Vicenzę. Duże miasta oferują wspaniałą sztukę we Włoszech, ale jednocześnie zmęczyły mnie długie kolejki w oczekiwaniu na wejście do obiektów, duże tłumy i słabe bezpieczeństwo publiczne, szczególnie w pociągach metra. Stopniowo przeniosłem więc swoje zainteresowanie na kraje skandynawskie i Holandię, które oferują bardziej relaksujący nastrój. Szukałem również spokojnych chwil w holenderskich obrazach, plażach Morza Północnego, zachodów słońca na plażach, scenerii i spokoju Finlandii oraz fińskich wzorów.
Jednak w zeszłym roku po raz pierwszy dołączyłem z Ajką do wycieczki po Sycylii z polskiej firmy, zatrzymując się w północno-wschodnim mieście Sycylii, Brolo. Był to mój powrót do Włoch po około 5 latach. Podczas gdy odwiedziłem miasta turystyczne, takie jak Syrakuzy, Taormina, Palermo, wrażenie zrobiło na mnie piękne morze Brolo, śródziemnomorskie kwiaty, wzgórza i sok z krwistych pomarańczy, który tam piliśmy, a także spaghetti z sardynką. Czułem się, jakbym zobaczył nowy aspekt Włoch.
Hope you have been fine. How are you spending the festive season? As I thought of writing about winter in Poland, I just checked when winter begins. Unexpectedly what I found was that winter begins at winter solstice (December 21 or 22) . However as here in Poland it becomes colder and the daytime becomes shorter and darker, so I feel maybe we could call November early winter. And the first snow in Szczecin falls in November each year.
On the first of November is the Polish annual event of All Saint’s Day on which they visit a cemetery. For this event Poles visit a cemetary before that day to clean their graves to cause traffice jams. Such a matter is what I have never heard of my home country Japan. I can feel the difference between Japan and Poland in their approach to ancester, the deseased, and cemetery. In Japan, visits to a cemetery is not perceived as as such a big event. Probably the Japanese might visit their family’s graves, clean and provide the offerings on one visit just as they need. And in Japan I don’t think cemetery is a place where people enjoy visiting. On All Saint’s day in Poland we see gougerous candle decorations at the cemetery and also see some playing the music there. And it seems they meet their friends and family taking advantage of this event.
The event at the end of Chrismas is of course Christmas. The atmosphere of the city is very different between the two countries. Probably many of the Poles prepare for the Chrismas dinner taking time and effort. Except rich people they have Chrismast dinner at home and don’t take away or eat out. 23rd of December is a busy day in Poland and at around 7pm the city becomes very quiet. Obviously they are unlikely to have a party in the city, so they may not have the idea of gathering attracting crowds by illuminating/decorating gorgeiously. In fact the illumination makes news in Japan every year but they say in Poland such things don’t happen here. But for a photographer it is certainly great that the places are not too crowded. I feel previledged that I can take photos avoiding crowds in Szczecin’s illumination spots as some of them are very beautiful. And the Chrismas Market can be a bit of entertainment spot for shopping and to enjoy the mood of Chrismas.
Hope you enjoy some photos taken between the early November and Christmas.
Witam gości, Mam nadzieję, że u ciebie wszystko w porządku. Jak spędzasz okres świąteczny? Kiedy myślałam o napisaniu o zimie w Polsce, właśnie sprawdziłam, kiedy zaczyna się zima. Nieoczekiwanie odkryłem, że zima zaczyna się w momencie przesilenia zimowego (21 lub 22 grudnia). Ponieważ jednak w Polsce robi się coraz zimniej, a dzień staje się krótszy i ciemniejszy, czuję, że listopad można by nazwać wczesną zimą. A pierwszy śnieg w Szczecinie spada każdego roku w listopadzie. Pierwszego listopada jest coroczną polską imprezą z okazji Dnia Wszystkich Świętych, podczas której odwiedzają cmentarz. Z tej okazji Polacy przed tym dniem udają się na cmentarz, aby oczyścić swoje groby, aby nie powodowały korków. To jest coś, czego nigdy nie słyszałem o mojej ojczyźnie, Japonii. Czuję różnicę w stosunku do Polski w podejściu do przodków, zmarłego i cmentarza. W Japonii wizyty na cmentarzach nie są postrzegane jako tak duże wydarzenie. Prawdopodobnie Japończycy mogliby odwiedzić groby swojej rodziny, oczyścić i dostarczyć ofiary podczas jednej wizyty, tak jak tego potrzebują. A w Japonii nie sądzę, żeby cmentarz był miejscem, które ludzie lubią odwiedzać. W dniu Wszystkich Świętych w Polsce widzimy wspaniałe dekoracje ze świec na cmentarzu, a także widzimy, jak gra tam muzyka. I wygląda na to, że korzystając z tego wydarzenia, spotykają się ze znajomymi i rodziną.
Wydarzeniem kończącym Święta Bożego Narodzenia jest oczywiście Boże Narodzenie. Atmosfera miasta jest bardzo różna w obu krajach. Prawdopodobnie wielu Polaków przygotowania do świątecznego obiadu wymagają czasu i wysiłku. Z wyjątkiem bogatych ludzi, obiad bożonarodzeniowy jedzą w domu i nie biorą na wynos ani nie jedzą na mieście. 23 grudnia jest w Polsce pracowitym dniem i około godziny 19:00 w mieście robi się bardzo cicho. Oczywiście jest mało prawdopodobne, że zorganizują imprezę w mieście, więc mogą nie mieć pomysłu na gromadzenie się, przyciągając tłumy poprzez wspaniałe oświetlenie/dekorację. W Japonii o iluminacji co roku mówi się głośno, ale w Polsce takie rzeczy się nie zdarzają. Ale dla fotografa na pewno wspaniałe jest to, że miejsca nie są zbyt zatłoczone. Czuję się uprzywilejowana, że mogę robić zdjęcia omijając tłumy w szczecińskich iluminacjach, bo niektóre z nich są naprawdę piękne. A Jarmark Bożonarodzeniowy może być miejscem rozrywki, w którym można zrobić zakupy i cieszyć się świąteczną atmosferą.
In the mid-June we visited Prague, Czec. I started traveling in Europe in the 90’s. Though there were more than 5 years during which I did not come to Europe, as I immigrated into Australia. Among those European destinations were Western Europe, Southern Europe and Northern Europe. So, to answer a question of why have I not been to this famous city in Czec I finally visited Prague.
Aijka says the difference between Poland and Czec is that the churches are seen as “something decorative but in Poland they are the places for worship”. This can be relevant to the fact that Prague was tourist-friendly. The tourist attractions and shops/restaurants were open later than in Poland. Catholic dominates in Poland (92% of the population) and Czec is not that religious (34% of the population are atheists). As the catholic church is strong and holds the power, probably in such a country they focus on their worship than business, tourism, entertainment, etc. In Czec I was glad that there were souvenir shops everywhere and open late.
I imagined Czec as an elegant country with rich culture as it is famous for a fine artist, Mucha. Also, Prague is known as a city full of architectural beauty. Aijka said that Czec soon surrendered at the War while Poland fought the war more (which resulted in the destructions of Polish cities). Even so, I was amazed by the well-preserved cityscape of a kind I had never seen in Poland. She said she had seen enough of Prague, however, I would like to visit some more times as staying there for 4 days was far from sufficient.
W połowie czerwca odwiedziliśmy Czeską Pragę. Zacząłem podróżować po Europie w latach 90-tych. Chociaż było ponad 5 lat, podczas których nie przyjeżdżałem do Europy, ponieważ wyemigrowałem do Australii. Wśród tych europejskich miejsc docelowych była Europa Zachodnia, Europa Południowa i Europa Północna. Tak więc, aby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie byłam w tym słynnym czeskim mieście, w końcu odwiedziłam Pragę.
Aijka mówi, że różnica między Polską a Czechami polega na tym, że kościoły są postrzegane jako „coś ozdobnego, ale w Polsce są miejscami kultu”. Może to mieć związek z faktem, że Praga była przyjazna turystom. Atrakcje turystyczne i sklepy/restauracje były otwarte później niż w Polsce. W Polsce dominuje katolicyzm (92% ludności), a Czesi nie są aż tak religijni (34% ludności to ateiści). Jako, że kościół katolicki jest silny i trzyma władzę, to chyba w takim kraju skupiają się bardziej na kulcie niż na biznesie, turystyce, rozrywce itp. W Czechach cieszyłem się, że wszędzie są sklepy z pamiątkami i są otwarte do późna.
Wyobrażałem sobie Czechy jako elegancki kraj z bogatą kulturą, ponieważ słynie z dobrego artysty Muchy. Ponadto Praga jest znana jako miasto pełne architektonicznego piękna. Aijka powiedział, że Czec wkrótce poddał się wojnie, podczas gdy Polska walczyła bardziej (co spowodowało zniszczenia polskich miast). Mimo to byłem zdumiony dobrze zachowanym pejzażem miejskim, jakiego nigdy nie widziałem w Polsce. Powiedziała, że widziała już dość Pragi, jednak chciałbym odwiedzić ją jeszcze kilka razy, ponieważ pobyt tam przez 4 dni to zdecydowanie za mało.
This is the last episode of the series of blog posts about the trip to Estonia and Finland May last year. On 10th of May I moved to Helsinki from Pori, and effectively only three days or even less were left to stay there. I did my best to see what I wanted to see even by skipping the lunches.
Now I would like to look back the scenes that impressed me with the photos
It was in fact my first time to have visited Helsinki in May and I could feel “spring”.
In the past I came to Helsinki in autumn, winter and early spring so the sunrise was late. One of the purposes of this visit was to see a red sky during the sunset. I love the sky colors of Helsinki. That means not just sunset, I enjoy seeing the change of the sky till the night begins. However, the sunset time was past 9pm.
So, this time what I minded was I could not have sauna in the evening, as at the hotel the sauna closed at 10pm and I came back too late. I thought in the past I enjoyed sauna in the evening. So, during this stay I had sauna in the morning, except the first night.
Though I mentioned not having had a lunch, in fact I had something; coffee and cinnamon roll. This is for me experiencing Finland. Having meals at restaurants costs much as well, so for two lunches I had just coffee and a cinnamon roll not taking much time and saving lunch.
In the past I visited various museums in Helsinki but this time I visited only one exhibition at Museum of Finnish Architecture. The theme of the exhibition was Female architects (https://www.mfa.fi/en/about-us/press-release-long-live-wivi-lonn-exhibition/). Before the visit I had an impression that the theme was not too specific and was not sure what I could expect from this exhibition. Now it was a great that I had gone to that exhibition.
In Finland female architects became the workforce earlier than in other countries. And Aino Aalto, the wife of Alvar Aalto (if you do not know this person please read my previous blog post “The May trip to Estonia and Finland (Pori &Helsinki)”) was one of them. I have heard both of them played important roles as architects and designers, and the talent of Aino greatly contributed to their achievements. But of course the female architects experienced difficulties. For unknown reasons their wins in competitions were sometimes cancelled at old times.
Travelling in Finland I often feel it might be thanks to the female designers that we can comfortably use the public spaces. From the public toilets to inside the trains there are places to put or hung luggage or bags and some places are designed assuming they are used by families. I first saw the family spaces in Finnish trains. Even when we are taking commuter trains, The train tickets show the departure/arrival times and the train numbers. So, we can check them against the electric boards.
Probably the most fulfilling time during the stay was 11th May, one day after the day arrived back to Helsinki from Pori. In the morning visited Iittala (a Finnish company producing dishes and other house items) design center and shopped and saw the history of their mag cup at their design museum. Then headed for Espoo, the western part of Helsinki to see Finnish architecture. The places I visited were a modern church (Olari Church) and the campus buildings of Otaniemi University (designed by Alvar Aalto). As I know there was a lake near there I hoped to see the sunset there. Except when I was a little lost how to visit the first church (though it was located very close to the subway station), and the time after seeing the sunset it became dark and asked someone how to get to the subway station, I could move smoothly throughout the tour.
This is Orali Church with beautiful lays of natural light. As I arrived at about 4pm, I could not stay too long there. However it was enough for photo shooting. It took only 2 or 3 stops by the subway to go to Otaniemi University. In fact it was my second visit there, I wanted to tour around more than the previous time. Also, I missed the famous building (Undergraduate Center) in the campus. So, with a map on my hand I walked around again in the university campus.
I spent plenty of the time touring around the campus and thought of watching the sunset. However the daytime in May in Finland was long. Meanwhile even if I would have gone back to the city center and visit a museum, I would have been late for the sunset in turn. So, I spent two hours in the library till it was closing. The impressive Nordic natural light was casted into the reading room from the low altitude.
As the library was going to close, I started to walk towards the swamp.
I walked along the lake (or cove) called “Laajalahti”. As I walked along the lakeside, there was a birdwatching tower of the sanctuary. That was a great location for waiting for the sunset. Here is the scenery at that place.
So, I managed to see the red sunset typical in Nordic countries even a bit. Of course it can be more red but I believe the photos were not bad (see the bottom).
As we were at the birdwatching tower, perhaps all other people were watching the birds and I guess it was only me who was seeing off the sunset. When I finished seeing the sunset there was nobody left in the birdwatching tower. It was past 10 if my memory is correct. As I mentioned before, it was too late to take sauna when I got back to the hotel. Probably I will visit Helsinki in autumn or at the end of winter next time. But I had fun during this short stay in my favourite city.
It has been such a long time, a year since I visited Estonia and Finland and finally it is the end of “The trip to Estonia and Finland in May 2022. Thank you so much for those who kept waiting and reading each time with patience. Thank you for reading!
To już ostatni odcinek serii wpisów o podróży do Estonii i Finlandii w maju zeszłego roku. 10 maja przeniosłem się do Helsinek z Pori, a efektywnie pozostały mi tylko trzy dni lub nawet mniej. Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby zobaczyć to, co chciałem zobaczyć, nawet pomijając obiady.
Teraz chciałbym spojrzeć wstecz na sceny, które zrobiły na mnie wrażenie na zdjęciach
To był mój pierwszy raz, kiedy odwiedziłem Helsinki w maju i mogłem poczuć “wiosnę”.
W przeszłości przyjeżdżałem do Helsinek jesienią, zimą i wczesną wiosną, więc wschód słońca był późny. Jednym z celów tej wizyty było zobaczenie czerwonego nieba podczas zachodu słońca. Uwielbiam kolory nieba w Helsinkach. To znaczy nie tylko zachód słońca, lubię obserwować zmiany na niebie aż do rozpoczęcia nocy. Jednak czas zachodu słońca minął po 21:00.
Tym razem przeszkadzało mi to, że nie mogłem skorzystać z sauny wieczorem, ponieważ w hotelu sauna była zamykana o 22:00 i wróciłem zbyt późno. Pomyślałem, że w przeszłości lubiłem saunę wieczorem. Tak więc podczas tego pobytu korzystałem z sauny rano, z wyjątkiem pierwszej nocy.
Chociaż wspomniałem, że nie jadłem lunchu, w rzeczywistości coś zjadłem; kawa i bułka cynamonowa. To jest dla mnie doświadczanie Finlandii. Posiłki w restauracjach również kosztują dużo, więc na dwa obiady zjadłem tylko kawę i bułkę cynamonową, nie zajmując dużo czasu i oszczędzając na lunchu.
W przeszłości odwiedzałem różne muzea w Helsinkach, ale tym razem odwiedziłem tylko jedną wystawę w Muzeum Fińskiej Architektury. Tematem wystawy były Kobiety architekci (https://www.mfa.fi/en/about-us/press-release-long-live-wivi-lonn-exhibition/)). Przed wizytą miałem wrażenie, że temat nie był zbyt konkretny i nie byłem pewien, czego mogę się spodziewać po tej wystawie. Teraz było wspaniale, że wybrałam się na tę wystawę.
W Finlandii kobiety architekci stały się siłą roboczą wcześniej niż w innych krajach. Aino Aalto, żona Alvara Aalto (jeśli nie znasz tej osoby, przeczytaj mój poprzedni wpis na blogu “Majowa podróż do Estonii i Finlandii (Pori & Helsinki)”), była jedną z nich. Słyszałem, że obie odegrały ważną rolę jako architektki i projektantki, a talent Aino w znacznym stopniu przyczynił się do ich osiągnięć. Ale oczywiście kobiety architekci doświadczały trudności. Z nieznanych powodów ich zwycięstwa w konkursach były czasami anulowane w dawnych czasach.
Podróżując po Finlandii, często mam wrażenie, że to dzięki kobietom projektantkom możemy wygodnie korzystać z przestrzeni publicznej. Od publicznych toalet po wnętrza pociągów są miejsca, w których można położyć lub powiesić bagaż lub torby, a niektóre miejsca są zaprojektowane z założeniem, że są używane przez rodziny. Po raz pierwszy zobaczyłem przestrzenie rodzinne w fińskich pociągach. Nawet jeśli podróżujemy pociągami podmiejskimi, bilety kolejowe pokazują godziny odjazdu/przyjazdu i numery pociągów. Możemy więc sprawdzić je na tablicach elektrycznych.
Prawdopodobnie najbardziej satysfakcjonującym czasem podczas pobytu był 11 maja, dzień po powrocie do Helsinek z Pori. Rano odwiedziliśmy centrum projektowe Iittala (fińskiej firmy produkującej naczynia i inne przedmioty do domu), zrobiliśmy zakupy i zobaczyliśmy historię ich magicznego kubka w ich muzeum designu. Następnie udałem się do Espoo, zachodniej części Helsinek, aby zobaczyć fińską architekturę. Odwiedziłem nowoczesny kościół (kościół Olari) i budynki kampusu Uniwersytetu Otaniemi (zaprojektowane przez Alvara Aalto). Ponieważ wiedziałem, że w pobliżu znajduje się jezioro, miałem nadzieję zobaczyć tam zachód słońca. Z wyjątkiem sytuacji, w której trochę się pogubiłem, jak odwiedzić pierwszy kościół (choć znajdował się bardzo blisko stacji metra), a po zachodzie słońca zrobiło się ciemno i zapytałem kogoś, jak dostać się do stacji metra, mogłem płynnie poruszać się po całej trasie.
To jest kościół Orali z pięknymi promieniami naturalnego światła. Ponieważ przyjechałem około 16:00, nie mogłem zostać tam zbyt długo. Wystarczyło to jednak na zrobienie zdjęć. Wystarczyły 2 lub 3 przystanki metrem, aby udać się na Uniwersytet Otaniemi. Ponieważ była to moja druga wizyta w tym miejscu, chciałem zwiedzić więcej niż poprzednim razem. Brakowało mi również słynnego budynku (Undergraduate Center) na terenie kampusu. Tak więc, z mapą w ręku, ponownie przeszedłem się po kampusie uniwersyteckim.
Spędziłem mnóstwo czasu na zwiedzaniu kampusu i myślałem o oglądaniu zachodu słońca. Jednak majowy dzień w Finlandii był długi. W międzyczasie, nawet gdybym wrócił do centrum miasta i odwiedził muzeum, spóźniłbym się na zachód słońca. Spędziłem więc dwie godziny w bibliotece, aż do jej zamknięcia. Imponujące nordyckie naturalne światło wpadało do czytelni z niewielkiej wysokości.
Gdy biblioteka miała się zamknąć, zacząłem iść w kierunku bagna.
Spacerowałem wzdłuż jeziora (lub zatoczki) o nazwie “Laajalahti”. Gdy szedłem wzdłuż brzegu jeziora, znajdowała się tam wieża do obserwacji ptaków. Było to świetne miejsce na oczekiwanie na zachód słońca. Oto sceneria w tym miejscu.
Udało mi się więc choć trochę zobaczyć czerwony zachód słońca typowy dla krajów nordyckich. Oczywiście może być bardziej czerwony, ale uważam, że zdjęcia nie były złe.
Ponieważ byliśmy na wieży do obserwacji ptaków, być może wszyscy inni ludzie obserwowali ptaki i chyba tylko ja oglądałem zachód słońca. Kiedy skończyłem oglądać zachód słońca, w wieży nie było już nikogo. Było po 10, jeśli dobrze pamiętam. Jak już wspomniałem, po powrocie do hotelu było już za późno na saunę. Prawdopodobnie następnym razem odwiedzę Helsinki jesienią lub pod koniec zimy. Ale dobrze się bawiłem podczas tego krótkiego pobytu w moim ulubionym mieście.
Minęło tyle czasu, rok odkąd odwiedziłem Estonię i Finlandię i wreszcie nadszedł koniec “Podróży do Estonii i Finlandii w maju 2022 roku”. Dziękuję bardzo tym, którzy czekali i czytali za każdym razem z cierpliwością. Dziękuję za przeczytanie!
As was written previously, on the second day in Pori, I visited Villa Mairea, a famous masterpiece house designed by Alvar Aalto. The departure time of 9:30am (which was a little earlier than the one I feel comfortable about) the fact coins were required for the bus (this is the rule in a small city in Finland) worried me but after all I could get on the 66 bus without a problem and arrived Villa Mairea, though I was lost the way a bit on my way. It cost 150 euro to tour in this house. I felt it pricey but joined as it was Aalto’s masterpiece architecture which was famous and probably it would be my last visit to Pori. The tour permitted the ground level only and no photography So, I doubt if that was worth 150 Euro, though the prices related to tourist tend to be high in Finland. However, the house kept the same interiors as was at the time the house was completed. And there were many natural elements such as timber materials natural light and the green plants. They created a good atmosphere. Japanese elements translated from the viewpoint of Europeans could also be seen. For example, the stone covered floor is not possible inside Japanese houses except the entrance space where we take off shoes.
I believe the Japanese tend to use materials comfortable to skin as they do not wear shoes at home. Also, they don’t want materials used for an entrance floor, for the interiors (further inside the house from the entrance). At Villa Mairea a room with stone floor was a favorite space of Maire Mrs. Gullichsen who was one of the owners of this house (this house was owned by Mr. & Mrs. Gullischsen who were great friends of Alvar Aalto. Mr. Gullichen was a business owner and Mrs. Gullischen was an artist). To my question of whether that room was treated as indoor or outdoor, the answer was “indoor”. In my idea the entrance is half outdoor as it is not where we stay relaxed and comfortable. It is true that modern Japanese interior designs place plants with green leaves (perhaps under the influence from Europe) but Villa Mairea had much more amount of such plants. So, I had an impression Villa Mairea had more consciously took in nature in the house than Japanese houses. Probably they need green tropical plants with big leaves to feel like they are in a tropical region particularly in harsh winter.
The rooms were divided with the sliding doors made of timber with glass, and of course not with paper like in Japan. Regarding the use of the timber what impressed me was the color of the material, which was red, in order to match with the color of the pine trees outside the house. I also saw the kitchen, dining room, unique refrigerator the room for the helpers. Those spaces were in some way connected to another space/room and I could have an impression of openness, functionality and modernity, particularly considering the time the house was built. What personally liked was the fact there was a narrow space to store paintings. That makes it easy to change the paintings being hung on the wall. We also change the interiors by season. Particularly the curtains and bed covers are changed 4 times in line with the season at our house. In the garden, photography was allowed. I made the way to the bus stop quickly after taking photos of dark blue tiles often used for the architecture by Aalto, the path to the sauna, and its entrance, the pool and so on. It takes 4 hours by train to Helsinki to Pori and I wished to do some sightseeing in Helsinki. So, I took the train at around 13pm.
アルバ・アアルトがよく用いた紺色のタイル//Below are navy blue tiles often used by Alvar Aalto//Poniżej granatowe kafelki często używane przez Alvara Aalto (Villa Mairea, National Pensions Institute, Main Building, Seinäjoki Civic Centre)
Tak jak pisałem wcześniej, drugiego dnia w Pori odwiedziłem Villa Mairea, słynny dom arcydzieła zaprojektowany przez Alvara Aalto. Godzina odjazdu 9:30 (czyli trochę wcześniej niż ta, która mi odpowiada) fakt, że do autobusu potrzebne były monety (taka jest zasada w małym mieście w Finlandii) martwił mnie, ale mimo wszystko mogłem wsiąść autobusem 66 bez problemu dojechałem do Villa Mairea, choć po drodze trochę się zgubiłem. Zwiedzanie tego domu kosztowało 150 euro. Czułem, że to drogie, ale dołączyłem, ponieważ była to arcydzieło architektury Aalto, które było słynne i prawdopodobnie byłaby to moja ostatnia wizyta w Pori. Wycieczka zezwalała tylko na parter i bez fotografowania. Wątpię więc, czy to było warte 150 euro, chociaż ceny związane z turystami są w Finlandii wysokie. Dom zachował jednak te same wnętrza, jakie były w momencie ukończenia budowy. I było wiele naturalnych elementów, takich jak drewno, naturalne światło i zielone rośliny. Stworzyli miłą atmosferę. Widoczne były również wpływy japońskie z punktu widzenia Europejczyków. Na przykład kamienna podłoga nie jest możliwa w japońskich domach, z wyjątkiem przestrzeni wejściowej, w której zdejmujemy buty.
Wydaje mi się, że Japończycy mają tendencję do używania materiałów wygodnych dla skóry, ponieważ w domu nie noszą butów. Nie chcą też materiałów użytych na podłogę wejściową, do wnętrz (dalej wewnątrz domu od wejścia). W Villa Mairea pokój z kamienną podłogą był ulubionym miejscem Maire, pani Gullichsen, która była jedną z właścicielek tego domu (dom ten należał do państwa Gullischsenów, którzy byli wielkimi przyjaciółmi Alvara Aalto. Pan Gullichen był właściciel firmy, a pani Gullischen była artystką). Na moje pytanie, czy ten pokój był traktowany jako wewnętrzny czy zewnętrzny, odpowiedź brzmiała „wewnątrz”. Moim zdaniem wejście jest w połowie na zewnątrz, ponieważ nie jest to miejsce, w którym jesteśmy zrelaksowani i wygodni. To był jeden z punktów, który uświadomiłem sobie w związku z nie-japońskimi elementami tego domu.
<<Ucz się japońskiego online//Learn Japanese online>> Co prawda w nowoczesnych japońskich projektach wnętrz umieszcza się rośliny o zielonych liściach (być może pod wpływem Europy), ale Villa Mairea miała znacznie więcej takich roślin. Odniosłem więc wrażenie, że Villa Mairea bardziej świadomie przyjęła naturę w domu niż domy japońskie. Prawdopodobnie potrzebują zielonych roślin tropikalnych z dużymi liśćmi, aby poczuć się jak w tropikalnym regionie, szczególnie w surową zimę.
Pomieszczenia podzielone były przesuwanymi drzwiami wykonanymi z drewna ze szkłem i oczywiście nie z papieru jak w Japonii. Jeśli chodzi o użycie drewna, to, co zrobiło na mnie wrażenie, to kolor materiału, który był czerwony, aby dopasować się do koloru sosen na zewnątrz domu. Widziałem też kuchnię, jadalnię, wyjątkową lodówkę, pomieszczenie dla pomocników. Te przestrzenie były w jakiś sposób połączone z inną przestrzenią/pokojem i można było odnieść wrażenie otwartości, funkcjonalności i nowoczesności, szczególnie biorąc pod uwagę czas powstania domu. To, co osobiście mi się podobało, to fakt, że była tam wąska przestrzeń do przechowywania obrazów. Ułatwia to wymianę obrazów wiszących na ścianie. Wnętrza zmieniamy również sezonowo. W szczególności zasłony i narzuty na łóżka są zmieniane 4 razy zgodnie z porą roku w naszym domu.
W ogrodzie wolno było fotografować. Szybko dotarłem na przystanek autobusowy po zrobieniu zdjęć ciemnoniebieskich płytek często używanych w architekturze przez Aalto, ścieżki do sauny i jej wejścia, basenu i tak dalej. Podróż pociągiem z Helsinek do Pori zajmuje 4 godziny, a ja chciałem trochę pozwiedzać Helsinki. Wsiadłam więc do pociągu około godziny 13:00.